Codzienność

W codziennym swym życia trudzie,

Pracując wciąż w czoła pocie,

Mieszkając jak w ciasnej psiej budzie,

Zapomnisz o pewnym kłopocie.

 

Są ludzie, jest praca, pieniądze,

Na chleba kawałek wystarczy.

Daleko gdzieś dzwony bijące

U boku odwagi mej tarczy.

 

Te dzwony tam biją na alarm,

Na pokój ludziom wszechczasów,

Prawdziwa to boska jest miara,

Drzwi piekła wychodzą z zawiasów.

 

Wojna, okrutność, złodziejstwo,

I nie ma przyjaciół, rodziny.

Podstawą tu czarodziejstwo,

Wrogiem też kraj jest rodzinny.

 

Spójrz na mnie, dobry człowieku,

bo takim się każdy uważa.

Nie macie już czasu, by czekać -

To tylko Bóg Wieczny zauważa.

 

Wybaczcie już temu drugiemu,

Nie miejcie też żalu do niego.

Wysłuchaj i jego problemu,

Powiedz wybaczam kolego.

 

To trudne, ale bez tego

Na świecie mrok zapanuje.

Posłuchaj wiersza mojego,

A miłość się tu wymaluje.

 

Bez kłótni i sporów okrutnych

Życie zielone ma barwy.

Nikt nie chodzi też smutny.

Diabeł w piekle już martwy.

 

Więc zrób, jak uważasz i wybierz,

Ja tylko podpowiedź Ci dałam.

Ty sam pokieruj swym życiem -

Też nie raz wybierałam...

 

Ania Badocha