Ks. Stefan Niedzielak - ostatnia ofiara Katynia

"Przestań rozrabiać, bo zginiesz jak Popiełuszko" - takie pogróżki otrzymywał ks. prałat Stefan Niedzielak. 21 stycznia 1989 roku został zamordowany przez "nieznanych sprawców" na plebanii swego kościoła pw. św. Karola Boromeusza na Powązkach w Warszawie.

Feralnej nocy ksiądz Niedzielak siedział w swoim pokoju w fotelu. Pewnie coś czytał. Nawet nie usłyszał, jak po północy ktoś otwiera zamki w drzwiach. Gdy te się otworzyły, wstał z fotela. Najpewniej zdążył tylko coś krzyknąć. Upadł po pierwszym ciosie łamiącym kręgosłup. Prawdopodobnie gdy leżał, padły następne razy i kopniaki.

Na zwłokach zamordowanego kapłana oraz na futrynie, klamce i drzwiach do jego mieszkania zabezpieczono odciski palców. Dla pozoru zaczęto sprawdzać, czy nie należą one do znajomych księdza.

Śledczy uznali, że znaleziona na miejscu zbrodni gumowa rękawiczka należała do lekarzy pogotowia, którzy pierwsi przybyli na miejsce zbrodni. Tymczasem przesłuchiwani lekarze zaprzeczali, aby ktokolwiek z personelu nosił gumowe rękawiczki. Zabezpieczono też ślady butów na podłodze mieszkania i na ścianie na zewnątrz budynku. Ich układ wskazywał, że w noc zbrodni ktoś stał przy oknie i obserwował księdza. Żadna z tych informacji w 1989 r. nie zainteresowała warszawskich prokuratorów.

Ostatecznie sprawców nie wykryto, a śledztwo umorzono 2 października 1990 r. przyjmując, że ksiądz zabił się, upadając wraz z fotelem na podłogę...

Ks. Niedzielak urodził się 1 września 1914 roku w Płocku. Święcenia kapłańskie przyjął 23 czerwca 1940r. W latach wojennych był kapelanem Armii Krajowej, jako kurier przewoził zaszyfrowane wiadomości do ks. kardynała Adama Sapiehy, współpracował także z delegaturą rządu na Kraj na województwo łódzkie. Wtedy dzięki dokumentom Czerwonego Krzyża zapoznał się z raportem na temat zbrodni w Katyniu, poznając dokładnie okoliczności mordu na polskich oficerach. Był uczestnikiem Powstania Warszawskiego. Widząc wkraczające do Polski w 1945 r. wojska sowieckie, stwierdził proroczo: „tracimy na długie lata niepodległość, boję się, że nie doczekam wolnej Ojczyzny.” Po zakończeniu okupacji niemieckiej wstąpił do antykomunistycznego Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość". Został aresztowany przez bezpiekę, a po zwolnieniu z więzienia uczestniczył w odbudowie zburzonych stołecznych świątyń pw. Świętej Trójcy na Solcu oraz Wszystkich Świętych na placu Grzybowskim. W 1956 r. został rektorem kościoła pw. św. Karola Boromeusza na Powązkach oraz dyrektorem cmentarzy warszawskich. Wtedy poznał prawdę o tajnych pochówkach ofiar komunistycznego terroru przeprowadzanych przez Urząd Bezpieczeństwa, spotykał się rodzinami zamordowanych, rozmawiał ze świadkami tych zbrodni.

W latach 60-tych, 70-tych i ponurym okresie stanu wojennego ks. Niedzielak wygłaszał płomienne kazania z okazji wielkich rocznic narodowych: 3 maja, 15 sierpnia, 17 września, 11 listopada, budząc patriotyczne uczucia wśród słuchaczy. Głównym jego dziełem i prawdopodobnie przyczyną jego zamordowania była budowa Sanktuarium Poległych na Wschodzie przy kościele Karola Boromeusza na Powązkach. Dzięki niemu wmurowano w ścianę świątyni pomnik - krzyż i blisko tysiąc tabliczek ku czci ofiar zbrodni katyńskiej, pamiątkowe tablice poświęcone dowódcom Armii Krajowej na Kresach Wschodnich, a w głównym ołtarzu kościoła umieszczono replikę obrazu Matki Bożej Kozielskiej. Po narodzinach "Solidarności", z inicjatywy ks. Niedzielaka na Cmentarzu Powązkowskim ustawiono w 1981 roku Krzyż Katyński, przypominający sowiecką zbrodnię. Jednak już następnej nocy krzyż został usunięty przez tak zwanych "nieznanych sprawców".

Niezłomny kapłan nieustannie występował przeciwko wieloletniemu kłamstwu w sprawie śmierci polskich oficerów zamordowanych wiosną 1940 roku przez NKWD. Organizował także rodziny katyńskie wspomagając je duchowo. Ta wieloletnia działalność patriotyczna spowodowała, że został wybrany na ofiarę. W ostatnich tygodniach życia, gdy komunizm stawał się już coraz mniej opresyjny i kiedy rozpoczynały się zmiany, które miały doprowadzić do jego upadku, ks. Niedzielak stał się obiektem represji, otrzymywał liczne pogróżki. W swych ostatnich zapiskach pozostawił słowa, iż wybacza swym prześladowcom. Tuż po morderstwie 25 stycznia 1989r. otwarto jego prywatny sejf, w którym znaleziono najcenniejszy skarb księdza - urnę z ziemią katyńską...

Pogrzeb odbył się 26 stycznia 1989r. Uroczystościom przewodniczył kardynał Józef Glemp. Kościół i alejki cmentarne wypełniły się żołnierzami AK, WiNu, harcerzami, lekarzami, aktorami, działaczami Solidarności oraz nieprzebranymi tłumami warszawiaków. Z licznych przemówień warto zacytować słowa Zdzisława Szpakowskiego, wykładowcy KUL-u, który w imieniu żołnierzy AK i zbrojnego podziemia powiedział: „Dzięki Tobie, Księże Stefanie, tu w tej świątyni głosiliśmy prawdę. Przywracaliśmy cześć organizacjom Polski Niepodległej, ludziom, którzy do końca walczyli o prawo do niepodległości. Dzięki Twojej niestrudzonej odwadze i działalności pomagaliśmy wrócić na karty historii, tym, których sponiewierano, opluto, zniszczono, wypędzono z kart historii narodowej. Dzięki Tobie nie tylko głosiliśmy prawdę, tę prawdę wykuliśmy w kamieniu w Sanktuarium Narodowym, jakie tu na ścianach świątyni, którą zarządzałeś powstało.”

W kilka lat po tych wydarzeniach warszawiacy uczcili pamięć ks. Niedzielaka ustawiając oddzielny krzyż na pomniku Poległym na Wschodzie przy ul. Muranowskiej, jako ostatniej ofierze Katynia...

 

 

opracowała: DG

 

 

inne zakamarki

 

HOME